Tylko śmieci płyną z prądem
emoKiedyś główną funkcją ubrań była ochrona człowieka przed zimnem. Teraz ważna, lub może nawet najważniejsza, jest moda. Zdominowała ona społeczeństwo. Wdarła się do naszego życia niczym huragan, wyrywając z zawiasów drzwi gustu i dobrego smaku.
 
Coraz mniej osób potrafi oprzeć się tej nawałnicy i zachować swój własny, unikalny styl. A jeszcze trudniejsze jest wypracowanie tego stylu. Jakże łatwo kupić pierwsze lepsze ubranie w pierwszym lepszym sklepie i udawać, że się jest kimś. Im bardziej człowiek próbuje się wyróżniać, tym bardziej wtapia się w tłum. Żyje w nieświadomości, że wygląda niemal identycznie, jak połowa świata. Dobrym przykładem jest emo, niby-subkultura. Opanowała świat niczym epidemia ptasiej grypy. A wynika to tylko i wyłącznie ze ślepej pogoni młodzieży za modą.

Ale na czym właściwie polega bycie emo? Najważniejszą rzeczą i zarazem dumą każdego z nich jest fryzura, czyli długa grzywka, najlepiej zasłaniająca oczy. Do tego dochodzą czarno-białe, bądź czarno-różowe ciuchy w paski, szachownice i trupie czaszki. Emo jest mroczne, smutne i niekochane, co szczerze mówiąc wcale mnie nie dziwi. Ale co najważniejsze, każde szanujące się emo mówi wciąż o chęci popełnienia samobójstwa i "tnie się" flamastrem.

Jeżeli to ma być własny styl, to ja już wolę chodzić w kaloszach i moherowych beretach, bo, jak powiedział kiedyś ktoś mądry: tylko śmieci płyną z prądem.

Carpe Noctem
  
   
  Artykuł pochodzi z 57. numeru gazetki szkolnej przy XCIX Liceum Ogólnokształcącego im. Z.Herberta w Warszawie Herbert Press.