Szukając własnej tożsamości - droga i bezdroża współczesnej młodzieży
okoNIEBIESKIMI OCZAMI NA ŚWIAT
 
 ….Z  wdzięcznością dla ludzi, których już przy mnie nie ma…

Mam na imię Kasia,  ale w zasadzie nie wszyscy o tym pamiętają. Kilka lat temu zostałam Amelką. Jestem mieszkanką Kielc. To miasto jest miejscem gdzieś w świecie. Może jest całkiem takie  jak świat tysięcy nastolatków, może jest całkiem inne. Gdyby ktoś przyjrzał się bliżej to może w sobie albo obok siebie dostrzec kogoś takiego jak ja, albo kogoś takiego jak człowiek o którym  napisze.
Kilka lat temu poznałam wspaniałych ludzi. Magda wyjechała studiować na koniec świata, co było dla niej tragedią. Wojtek ,gdy go poznałam walczył o to, żeby być szczęśliwym mężczyzną. Maciek był kochającym facetem swojej starszej kobiety. Agnieszka spełniała swoje marzenia nie mogąc się zdecydować na to czego chce. Paweł był najlepszym przyjacielem Agi.  Magda żyła z dnia na dzień,  sam na sam ze sobą i swoimi szalonymi pomysłami. Łukasz spędzał każdy wieczór przy barze. Kuba udawał sam przed sobą, że jest we mnie szaleńczo zakochany...
 
Wiele się zmieniło od czasu, gdy po raz pierwszy poczułam się pośród nich tak jakbym chciała się czuć …

Magda mieszka w Krakowie z  Kasią i Wojtkiem. Maciek żyje jednorazowymi bliższymi znajomościami. Aga niedawno umarła. Paweł już nie zastanawia się nad tym czy chce związać się z Agnieszką. Magda spotkała mężczyznę swojego życia – tak jej się przynajmniej wydaje. Łukasza nadal można spotkać przy tym samym barze…tyle tylko, że bardziej zamyślonego. Kuba okazał się moim bratem.

Może  wygląda to nieciekawie ale na wiele sposobów nasza droga się dopiero zaczyna.  Nie jest łatwo pogodzić się ze śmiercią Agi. Nie jest łatwo zaakceptować to,  że  ktoś kocha kogoś innego. Nie jest łatwo żyć ze świadomością, że  utraciło się  możliwość spełnienia swojego marzenia, mijając się z nim o ziarnko piasku. Nie będzie mi tez łatwo pisać o drogach i bezdrożach współczesnej młodzieży, bo sama jestem w trakcie poszukiwania swojej tożsamości. Od pięciu lat nieustannie  zastanawiam się nad tym czy dokonuje słusznych wyborów. Od pięciu lat ucze się w szkole innej niż Ci których bliskości potrzebuje. Czasami wydaje mi się, że przez te lata wykształciłam w sobie dwie tożsamości.

Jedna to ta, w której jestem zbyt rozgadaną, pomijaną niezauważaną i nie posiadającą jakichkolwiek wartościowych dla otoczenia atutów. Ta  JA, której nie cierpię. Ta JA, która marzy o tym żeby skończyć szkołę, zapomnieć o dawnych farsach które przytrafiały mi się każdego dnia. Wiem, że ludzie myślą że jestem głupia, ale nie jestem kretynką. Wkrótce opuszczę liceum i będę mogła zacząć od początku. To będzie trudne dla ludzi, którzy potrzebują szkoły po to by być wyjątkowymi. Ludzi, którzy wykorzystują liceum do tego, aby się wznieść a potem dowiadują się, że prawdziwy świat nie dba o to kim było się w liceum. Żal mi tych ludzi. Żal mi ich każdego dnia, gdy mijam ich na korytarzu i widzę ich pogardliwy wzrok zwrócony na mnie i  mówiący „jesteś nikim”. Mam dni kiedy w to wierze, kiedy wydaje mi się, że czeka mnie życie w cieniu ludzi, którzy są ode mnie lepsi. Jednak wydaje mi się, że nie będzie mi trudno opuścić liceum i rozpocząć kolejny etap mojego życia. Mam nadzieję, że z tym dniem  odejdzie to JA, którego tak bardzo chce się wreszcie pozbyć. Zastanawiam się kto w tym wypadku jest na bezdrożu swojego życia. Czy  młody człowiek, który jest „chwilową gwiazdą” swojej szkoły ? A może  ten ktoś kto zagubiony brnie przez szkołę do postawionego sobie celu ? Szczęściarzami muszą być ci, którzy potrafią  pogodzić obie te role , pozwalając sobie na pokorę podczas chwili popularności wśród rówieśników . Ale swoją drogę odnajdą tylko Ci, którzy będą potrafili odpowiedzieć na dość istotne pytania postawione w dniu ,w którym opuszcza szkołę i rozpoczną nowe życia Ale co to za życie? Kiedy idziemy w świat...Co się liczy najbardziej? Czy chodzi o rzeczy, które tworzymy? Rzeczy, które osiągamy? Nagrody, które otrzymujemy?

Czy chodzi o to, kim jesteśmy, gdy poniesiemy klęskę? Co jest ważniejsze?

Kim się staniemy, czy jak się tym kimś staniemy?                                                         

A co z moim drugim Ja ? Co z drugim ja, z którym prawdopodobnie może  utożsamić się choć jedna nieznana mi osoba ?? Lucas Scott napisał: „Nie możesz się wypalić, iskra życia nie jest zastąpiona przez kolejną iskrę. Beznadziejny  stan nie zmienia się całkowicie, jeszcze nie teraz, i nie we wszystkim. Nie pozwól zaniknąć duchowi walki w twej duszy, w samotnym przygnębieniu życia, na jakie zasłużyłeś i będąc nie do osiągnięcia. Świat, jakiego pragniesz jest możliwy do osiągnięcia. On istnieje… Jest prawdziwy… To jest możliwe… Jest twój.” Reszta to życie, które jest moje, to o którym decyduje sama. Liczę się z rodziną. Nie wybrałam jej sama. Ale ją kocham. Bo  nikt nie poświęcił dla mnie wszystkiego. Nikt oprócz rodziców. Wiem że to moja ostoja. Każdy z nas ma swój port, do którego może wrócić…Lecz nie szanowany i nie odwiedzany staje się miejscem, do którego boimy się wracać …Miejscem, w którym nie czujemy się dobrze. Mój port jest najlepszym miejscem na świecie. To jedyna droga powrotu, której będę pewna do końca życia bo dokładnie wyznaczają ją moje drogowskazy. Ale nie chodzi o to żeby łódź stała w porcie. I wszyscy o tym wiemy. W. Shakespeare napisał : Jest fala w uczuciach ludzi, która zabrana przez powódź, prowadzi do sukcesu...Ale ominięta, wszystkie podróże ich życia łączy ze smutkiem i nieszczęściem” Na tym otwartym morzu, przez które płyniemy musimy obrać odpowiedni kurs  albo stracimy wszystko, na co nas stać… 

Ze świadomością bezpiecznego portu  podróż staje się o wiele łatwiejsza.

Kasia zawsze powtarza, że w życiu nie chodzi o to żeby bezpiecznie dotrzeć do śmierci , ale o to żeby umrzeć ze świadomością, iż wykorzystało się tę podróż jak najlepiej. I o tej podróży będzie reszta tego eseju.

Drugie JA  podejmuje samodzielne decyzje. Stara się  znaleźć swoją drogę. Drogę którą musi znaleźć każdy z nas. Niektórzy liczą na ideały. Ja swoje straciłam dawno temu, i nie uważam że przeszkodziło mi to w bezpiecznym podążaniu prawidłową droga prowadzącą do  odkrycia mojej tożsamości. Niektórzy liczą na przeznaczenie. Ja nie wierze „(…) bo nie podoba mi się pomysł że ktoś rządzi moim życiem” właściwie nie wierzę odkąd usłyszałam to zdanie w pewnym kultowym filmie Pt ”Matrix”. Jestem katoliczką. Jedną z wielu milionów na świecie. Kiedyś wierzyłam w Boga, bo rodzice mówili, że istnieje. Potem wydawało mi się, że wygodnie jest w COŚ wierzyc… Teraz moja wiara opiera się na nadziei . Nadziei nadającej sens życiu . Każdy ma gorsze i lepsze dni. Każdy czasem zbacza z drogi, na której chce spotkać sens. Gdy ma się 15 lat wszystko jest czarne albo białe. Jest albo nie ma. Gdy dobija się do lat 18 ma się dwa wyjścia. Albo zaakceptować to, że nic już nigdy nie będzie w pełni oczywiste, albo zwątpić w jakikolwiek sens. Czasami łatwo jest czuć, jakby się było jedynymi na świecie którzy walczą, którzy są przygnębieni, niezadowoleni, albo ledwo dają sobie radę. Ale to złudne uczucie. I jeśli wytrzymasz, znajdziesz odwagę, żeby stawiać temu czoło przez następny dzień, ktoś albo coś cię odnajdzie i sprawi, że wszystko będzie dobrze. Bo wszyscy potrzebujemy czasami małej pomocy... Kogoś, kto pomoże nam usłyszeć muzykę na świecie, kto przypomni nam, że nie zawsze musi tak być.

Na drodze każdego z nas pojawiają się przeciwności, które trzeba pokonać. Magda musiała pogodzić się z utratą miłości życia i studiami w największej dziurze Polski. Pomogły jej nocne rozmowy. Wojtek potrzebował czasu, żeby przekonać Kasię i samego siebie o tym, że ją kocha. Pomagały mu długie spacery. Paweł spędzał z Agnieszką dużo czasu. Nie potrafił dokończyć spraw, które utrudniały mu życie. Ale każda noc spędzona z Agnieszką na rozmowach w kuchni przekonywała go o tym, że musi  poradzić sobie sam z sobą. Maciek musiał zrozumieć, że nastał czas pogodzenia się z tym, że związki się kończą. Nawet te najdłuższe. Pomogły mu alternatywne relacje oparte na niezobowiązujących zasadach. Łukasz miał coraz więcej kłopotów. Do dziś nie wiem jakich. Ale poradził sobie. Pomogły mu wieczory spędzone w naszym towarzystwie w zamian za te samotne. Kuba nie potrafił usprawiedliwić się sam przed sobą ze swojej chwilowej słabości i kłamstwa. Pomogły mu chwile rozłąki i izolacji a potem nagle okazało się, że może kochać w inny sposób. Jak starszy brat. Aga potrzebowała wsparcia w decyzjach które musiała podjąć . Pomogły jej spotkania, po których wychodziła w świat napełniona siłą do walki o swoje życie. Nieważne, że zostało jej brutalnie odebrane. Żyła tak jak chciała i często wydaje mi się, że jako jedyna z nas znalazła siebie .                                              

Wszystkich nas łączy potrzeba wsparcia, przywrócenia sensu i nadziei na lepsze dni. Łączy nas też coś wyjątkowego . Potrzeba drugiego człowieka. Jeden z moich ulubionych cytatów którego autora niestety nie zidentyfikowałam brzmi mniej więcej  tak :„W tej chwili na świecie żyje 6,470,818,671 ludzi.

Niektórzy są przerażeni. Niektórzy wracają do domu. Niektórzy kłamią żeby przetrwać. Inni po prostu nie chcą stawić czoła prawdzie. Niektórzy są źli i walczą z dobrem. Niektórzy są dobrzy i walczą ze złem. Sześć miliardów ludzi na świecie, Sześć miliardów dusz, I czasem...Wystarczy tylko jedna.” Mało istotne jest to czy potrzebujemy kogoś, by go kochać , aby móc na kogoś nakrzyczeć czy kogoś, kto wyleje nam wiadro wody na głowę abyśmy obudzili się ze snu. Istotna jest potrzeba bliskości. Magda, Wojtek, Kasia, Łukasz, Maciek, Agnieszka… Każdy jest wyjątkowy. Każdy jednocześnie jest taki sam. Każdego mogę nazwać znaczącym w moim życiu. Ale każdy zasługuje na to miano z innego powodu. Bo każdy z nas odgrywa inną rolę w życiu drugiego człowieka. I choć razem brniemy przez to życie to każdy ma inny cel . Misją specjalną  jest wsparcie. Misja ta może  śmiało zostać nazwana przyjaźnią … I nie chodzi tu o moją grupę przyjaciół, z którymi łączą mnie nie tylko pasje. Tu chodzi o cały ogół społeczeństwa. Patrzyliście kiedyś na swoje zdjęcie i widzieliście nieznajomego w tle? Zastanawialiście się ilu nieznajomych ma was na zdjęciach. W ilu chwilach z życia innych ludzi, uczestniczyliśmy? Czy jesteśmy częścią kogoś życia, kiedy jego marzenia się spełniają? Czy kiedy umierają? Czy próbujemy się tam dostać, jakbyśmy byli przeznaczeni, żeby tam być? Albo czy zdjęcie było zrobione znienacka? Tylko pomyślcie. Możecie być dużą częścią życia kogoś innego... I nawet o tym nie wiedzieć. Każdy z nas jest częścią drogi lub bezdroża drugiego człowieka. Szukanie własnej tożsamości jest nierozłączne ze zmienianiem dróg innych ludzi. I na tym polega zmienianie świata. Na gorsze lub lepsze. To zależy tylko od nas samych.                                             

Każdy doświadczy w najbliższym czasie miłości , rozstania, porażki, zawodu, ogromnego żalu , największej radości swojego życia. Niedługo odpowiemy sobie na pytanie, kogo chcemy mieć przy sobie, kiedy nasze marzenia będą się spełniać. Stracimy kogoś, kto potrafił odpowiedzieć na każde nasze pytanie. Będziemy szukać pomocy u ludzi, a gdy jej nie znajdziemy zdamy się na samotność i łzy.  To jest wpisane w  drogę każdego młodego człowieka. Od nas zależy to czy wygramy nasz los, to czy poradzimy sobie z tym, że prawdziwe życie nie oszczędza „licealnych gwiazd” i nie daje drugiej szansy .Wszystko zależy od tego jak bardzo będziemy chcieli znaleźć własną tożsamość . Droga jednego może być bezdrożem dla drugiego. Nasze ścieżki będą się przecinać i krzyżować. Ale nadejdzie czas gdy każdy z nas  obudzi się i zda sobie sprawę, że jest szczęśliwy. Choćby przez jeden dzień. I wtedy będzie mógł powiedzieć, że odnalazł tożsamość której szukał.                                                                         

Mówi się, że grzeczne dziewczynki piszą pamiętniki a niegrzeczne nigdy nie mają na to czasu. Nieważne czy będę pisać czy nie. Ważne jest to, że chce przeżyć każdy dzień tak żeby móc mieć o czym pamiętać. I tego życzę każdemu kogo czeka kilkanaście lat codziennej walki o samego siebie.                            

Katarzyna „Amelka” Woźnicka 

   
 Praca finałowa konkursu "Młodzi  przeciwko patologiom społecznym". Nadesłana przez maturzystkę z Kielc.