Dyryguję własnym głosem

Dyryguję własnym głosem- Gdyby start sceniczny miał miejsce dużo wcześniej, pewnie bym przepadł. Moje umiejętności i ówczesny warsztat wokalny nie były wystarczające. Musiałem przejść zapisaną mi drogę – śpiewanie w teatrze, w chórkach. Wszystko po to, aby teraz występować jako solowy artysta - mówi Łukasz Zagrobelny, piosenkarz.

Jesteś dyplomowanym dyrygentem chóralnym. To pomaga na scenie? Żartujesz czasem, że dyrygujesz własnym głosem.

Zawodów mam sporo – jestem dyrygentem chóralnym, mogę uczyć dzieci muzyki w szkole albo pracować na poczcie, bo skończyłem technikum o profilu eksploatacja pocztowa. Miałem też epizod z Wyższą Szkołą Bankową. Gdyby nie udało mi się z muzyką, miałbym co robić. Śpiewanie to moja największa miłość i jednocześnie hobby. Tak się złożyło, że hobby stało się zawodem – czego wszystkim bym życzył. Ale faktycznie, na scenie podstawą jest umiejętność panowania nad głosem, więc wiedza o tym, jak to robić, zawsze się przydaje.

Na rynku muzycznym jest przecież mnóstwo osób, które dobrze śpiewać nie potrafią!

Sytuacja byłaby inna, gdyby wytwórnie i ci, którzy decydują o możliwości zaistnienia w mediach i na rynku, promowali dobrą muzykę, a nie tylko taką, która łatwo się sprzedaje. Ja wolę na scenie widzieć prawdziwych artystów, a nie tych, którzy tylko robią show.

Skończyłeś właśnie nagrywać swoją drugą solową płytę…

Tak. Album ukaże się 24 kwietnia br. Chciałbym tą płytą udowodnić, że w miejscu, w którym jestem dzisiaj, nie znalazłem się przypadkowo. Album będzie bardzo nowoczesny, ale też melodyjny. Dwie piosenki wyszły spod ręki Diane Warren, uznanej amerykańskiej kompozytorki. To dla mnie ogromny zaszczyt, bo jest ona autorką hitu Toni Braxton Unbreak my heart, kilku przebojów Aerosmith, czy piosenki promującej film Pearl Harbor.

Będą też na niej utwory napisane przez Ciebie?

Tak. Świetnie pracuje mi się z Karoliną Kozak, z którą właściwie wspólnie piszemy teksty. To wygląda może zabawnie, bo ja wysyłam jej zwykle maila z całym wypracowaniem, o czym ma być piosenka, do jakich sytuacji, emocji, zwykle z mojego życia, ma nawiązywać, a ona ubiera to w piękne słowa. Poza Karoliną piękne teksty napisał również Rysio Kunce oraz Magda Wojtalewicz.

Kto jest dla Ciebie wzorem, inspiracją?

Jestem pod absolutnym wrażeniem ostatniej płyty Pink. Rewelacyjny jest nowy singiel U2. Na mojej półce stoją Eric Bennet i Bryan Adams, którego uważam za jednego z najbardziej wrażliwych artystów muzycznego świata. Ale wzbraniam się przed naśladowaniem kogokolwiek. Choć oczywiście inspirują mnie inni artyści.

Prawie nie wychodzisz ze studia. Masz jakieś życie prywatne?

Odkąd zacząłem robić solową karierę, grono moich przyjaciół bardzo się zawęziło. Sukces, który mi się przytrafił, zweryfikował wiele znajomości i stosunek ludzi do mnie.

A miłość?

Życie artysty jest ciągłym uzewnętrznianiem się i wystawianiem na forum publicznym. Kiedy zaczynałem karierę solową, postanowiłem sobie, że tej sfery nigdy nie będę sprzedawał. Wolę, żeby mówiono o Łukaszu Zagrobelnym jako wokaliście, który właśnie wydaje drugi album, niż chłopaku, który właśnie się zakochał, kogoś porzucił, albo został porzucony.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w miłości?

Miłość, wierność, uczciwość małżeńska… Żartuję (śmiech). Generalnie uczciwość, zrozumienie i wyrozumiałość.

Dziękuję za rozmowę.

rozm. ANNA BEŁCIK

Lubię to!