Wybierz zawód

The file ///wyszukiwarka/wybierz_zawod_left.php cannot be included!
It does not exist or is not readable.
Jak się robi dobrą szkołę? Drukuj Poleć znajomemu

Jak się robi dobrą szkołę?Najlepsze szkoły w Polsce, te ze ścisłej czołówki naszego rankingu, są bardzo różne. Tak różne, że trudno odkryć jeden system, dzięki któremu odnoszą swoje sukcesy. Każda ma swoją historię, specyficzne uwarunkowania i trochę inaczej odpowiada na pytanie o interes ucznia. My spróbowaliśmy odnaleźć to, co je łączy. Spisać słowniczek pojęć, które tworzą znakomitą szkołę.

 

1. Identyfikacja

Dobre szkoły, z tradycjami rozpoznać można po tym, że ich absolwenci wracają do nich, aby uczyć następne pokolenia. Dzieje się tak np. w III LO im. Marynarki Wojennej w Gdyni, gdzie spośród stu nauczycieli, trzydziestu to byli uczniowie, czy w krakowskim "Witkowskim", gdzie laureaci olimpiad i inni wybitni absolwenci prowadzą w soboty dodatkowe zajęcia z matematyki. Dobre szkoły budują i pielęgnują więź z uczniami.

2. Multi-kulti

Dobra szkoła nie zamyka się w jednym profilu. Stara się, aby uczniowie byli różni i mieli różnorodne zainteresowania. Żeby wybitni matematycy mieli szansę wymienić poglądy z humanistami, a ambitni olimpijczycy z tymi, którzy na tym etapie bardziej poświęcają się sztuce życia niż nauce. Żadna rozsądna szkoła nie chce mieć samych superzdolnych.

3. Przestrzeń rozwoju

Najlepsze szkoły nie wymagają od ucznia, aby był dobry we wszystkim, nie robią na nich wrażenia wyśrubowane średnie. Zachęcają ucznia do rozwijania zainteresowań w danej dziedzinie. Szukają tego, w czym uczeń jest dobry i dają mu możliwość rozwinięcia się w tym dalej.

4. Ponadregionalność

Wybitne szkoły nie ograniczają się w poszukiwaniu dobrych uczniów do danego regionu. Uczniowie ściągają do nich z całej Polski. Mają swoje internaty (np. III LO w Gdyni) i system stypendialny dla gorzej sytuowanych.

5. Aktywność

Najlepsze szkoły prowadzą bardzo szeroką działalność, poza ściśle rozumianym nauczaniem. Mowa tu nie tylko o kółkach naukowych, teatrach, warsztatach różnego rodzaju, ale także własnych konkursach, wymianie międzynarodowej, wolontariacie, projektach europejskich i wielu, wielu innych formach aktywności.

6. System dla olimpijczyków

Najlepsze szkoły dbają o najzdolniejszych. Skrajnym przykładem jest tu XIII LO w Szczecinie, zwane również kuźnią (a przez złośliwych: "fabryką") olimpijczyków. Tutaj program klasy "d" podporządkowany jest ściśle rywalizacji olimpijskiej. Dopiero o godzinie 10:00 rozpoczynają się tu normalne lekcje. Rano natomiast jest czas na zajęcia indywidualne lub w grupach z programem pod olimpiady. W innych szkołach, jak np. w I SLO w Żarach, nauczyciele znajdują dodatkowy czas dla olimpijczyków w weekendy, a szkoła wygospodarowuje dodatkowe środki na ich olimpijską edukację.

7. Nauczycielski fundament

Gdy obserwujemy wieloletnie sukcesy szkoły w danej dziedzinie, gdy widzimy, że większość uczniów wybiera po jej ukończeniu konkretny kierunek studiów, zazwyczaj stoi za tym wybitny nauczyciel. Bez jednego, kilku takich nauczycielskich "opok" nie ma mowy o dobrej szkole.

8. Blisko uniwersytetu

Dobre szkoły ściśle kooperują z dobrymi uczelniami. Nie tylko tak jak to robi Liceum Akademickie w Toruniu, które właściwe jest pomyślane jako przedsionek Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i którego uczniowie mogą już w szkole średniej zaliczać uniwersyteckie zajęcia. Ale także poprzez gościnne zajęcia na uczelniach w regionie, korzystanie z ich bibliotek i inne formy stałej, bliskiej współpracy.

9. Synergia

Dobre szkoły charakteryzują się również tym, że zarówno uczniowie, jak władze szkoły i nauczyciele współistnieją tu w pewnej twórczej symbiozie. Uczniowie są zdolni i ciekawi świata, nauczyciele wykonują swój zawód z pasją, a dyrektorzy to ludzie z wizją - skuteczni w działaniu i ambitni. Dzięki ścisłej, kreatywnej współpracy trzech warstw społeczności szkolnej, powstają miejsca niezwykłe - w których się dobrze się pracuje, dobrze rozmawia i... dobrze żyje. Synergia? A może - jak twierdzi Stanisław Pietras, dyrektor V LO im. A. Witkowskiego w Krakowie - wystarczy lubić uczniów?