Wybierz zawód

The file ///wyszukiwarka/wybierz_zawod_left.php cannot be included!
It does not exist or is not readable.
Licealista w wielkim świecie Drukuj Poleć znajomemu
Licealista w wielkim świecieWymiana, czyli felieton o tym jak obserwacje i wnioski wyciągnięte za zachodnią granicą mogą pogrzebać stereotyp Niemca.

Pierwsza myśl za granicą:  Boże, jak tu czysto! Peta trzeba szukać na chodniku ze świecą w ręku, nawet małej folii po słomce, gumy do żucia. Nic. Śmietniki też rzadko się spotyka, tak więc sfrustrowany człowiek wlecze się przez miasto, spotykając tylko kontenery w ciemnych uliczkach. Co oni robią z tymi śmieciami?

 Gdy zapytaliśmy o to znajomych Niemców, usłyszeliśmy : w nocy sprzątają.

 Szorują nocami ulice szczoteczkami do zębów? Szybko przywykliśmy. W szkole też wszędzie wypucowane, choć uczniowie na słowa "zmiana butów" oraz "szatnia" robią zdziwione miny i pukają się w czoło.

Nasi zachodni sąsiedzi, zupełnie niezgodnie z panującym stereotypem, jednak mają poczucie humoru, nie są perfekcyjnie dokładni i na pewno nie żyją z zegarkiem w ręku. Oczywiście, o punktualność każdy dba i dużo o niej mówi. I podobnie jak na całym świecie - niewiele z tego wychodzi. Podobnie jak w Polsce, spóźnienia nie są winą uczniów. Wiadomo, autobusu nie popchniesz ani nie przeniesiesz, zasapać może się zdarzyć każdemu, i ci lekarze, taaaakie kolejki.

W niemieckim ustawodawstwie jest obowiązek edukacji. I państwo bardzo dba, żeby żaden młody człowiek o tym nie zapomniał. Jeżeli uczeń jest nieobecny, wykonuje się telefon do rodziców. Jeżeli są to godziny nieusprawiedliwione, zabiera się z konta bankowego rodzica odpowiednią sumę - karę za wagarowanie. Czemu trudno się dziwić, po zwiedzeniu placówki. Gimnazjum Max-born jest zaopatrzone jak uniwersytet - oczywiste jest, że państwo inwestuje w szkolnictwo ogromne pieniądze. Nic więc dziwnego, że w przypadku opuszczania zajęć, domagają się pieniężnej kary.

Trzeba też przyznać, że niemiecki system edukacji jest pod wieloma względami bardziej liberalny niż w większości krajów europejskich. W Niemczech bardzo trudno jest wylecieć ze szkoły. Nie uratuje nawet ciąża, a co dopiero takie drobnostki jak ubiór, makijaż czy włosy. Po paru dniach widzi się tylko pstrokaty rój, wskutek czego oryginalność gdzieś ginie. Na początku zabawny widok, po jakimś czasie dostaje się oczopląsu.

I choć panuje ogólna tolerancja, dużą wagę przykłada się do poziomu kształcenia. Nie muszę mówić, że jest wysoki.

Bardzo dużo czasu minie, zanim nasze szkoły będą tak wyposażone, a nasz system edukacji tak zreformowany. O ile w ogóle możemy liczyć na to, że kiedyś tak będzie.

Jagoda

   
  Wnioski wyciągnięte za zachodnią granicą opisała licealistka z Warszawy.