Wybierz zawód

The file ///wyszukiwarka/wybierz_zawod_left.php cannot be included!
It does not exist or is not readable.
Bądźcie idealistami Drukuj Poleć znajomemu
W niżu wygrywają uczelnie publiczne

Bądźcie idealistamiRadzi prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow, rektor Uniwersytetu Warszawskiego, przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich 
Rodzicom dzisiejszych maturzystów było – paradoksalnie – łatwiej: studia ustawiały życie nie tylko na następne 5 lat, ale właściwie aż do emerytury. Dziś studia nie chronią przed bezrobociem, nie są nawet
ucieczką przed wojskiem. Zatem, Pani Profesor – po co studiować?

Najprostsza odpowiedź brzmi: po to, by nauczyć się... uczenia przez całe życie, przed czym nie mamy ucieczki, bo żyjemy w świecie opartym na wiedzy. Przy tak szybkich zmianach we wszystkich dziedzinach życia, wiedza wyniesiona ze szkoły i uczelni dezaktualizuje się błyskawicznie, trzeba ją stale uzupełniać i poszerzać. 

To może nie warto mozolnie sprawdzać, jaki kierunek studiów najlepiej odpowiada naszym predyspozycjom i planom na przyszłość, która uczelnia będzie dla nas najlepsza...
Koniecznie trzeba zadać sobie pytania: po pierwsze, co chcę robić w życiu, jaka dziedzina mnie pasjonuje. Po drugie, czy chcę – albo muszę – szybko rozpocząć pracę, czy też mogę poświęcić więcej czasu na zdobywanie wykształcenia ogólnego. To pozwoli dokonać wyboru między kierunkami „wąskimi”, przygotowującymi do wykonywania konkretnego zawodu, a szerokimi, dającymi orientację w wielu dziedzinach, co w przyszłości przekłada się na możliwość większego wyboru.

Jedni wiedzą, co chcą robić, nieomal od przedszkola, inni potrzebują znacznie więcej czasu na podjęcie ostatecznej decyzji. Może są niedojrzali?
Z pewnością nie. Współczuję obecnym licealistom, że tak wcześnie wymaga się od nich decyzji o przedmiotach, które będą zdawać na egzaminie maturalnym, co potem ogranicza im możliwość wyboru kierunku studiów. Pamiętam, że ja jeszcze w klasie maturalnej myślałam o studiowaniu geografii. Potem planowałam religioznawstwo, a gdy ostatecznie wybrałam fizykę, wyobrażałam sobie, że moja praca będzie wyglądać zupełnie inaczej, niż w rzeczywistości wygląda. Dziś nierzadko oczekuje się od młodego człowieka, że będzie miał precyzyjnie rozpisany plan swojego życia na wiele lat.

Jakoś trzeba się jednak poruszać w tym „hipermarkecie ze studiami”, którym jest w istocie ogromna oferta kształcenia, którą mają do dyspozycji.
Ideałem byłoby rozpoczynanie studiów od okresu wstępnego, w czasie którego młody człowiek mógłby poznawać różne dziedziny, szukać tego, co go naprawdę interesuje. Ale, sama wiem o tym doskonale, to idealistyczne podejście. Taki system nie ma szans przy masowym kształceniu na poziomie wyższym. Pewną pociechą dla kandydatów, którzy boją się, że źle zdecydują, powinna być świadomość, że ta decyzja nie musi zaważyć na całym ich życiu. Epoka, w której pracę wybierało się na całe życie, należy już z pewnością do przeszłości.

Nawet jeśli wybór studiów nie jest decyzją na całe życie – szkoda czasu na kompletnie nietrafione wybory. Czym się zatem kierować: zainteresowaniami? perspektywami rynku pracy? intuicją?
Najkrócej mówiąc, można w tych wyborach posługiwać się głową lub sercem. W pierwszym przypadku – obserwujemy tendencje na rynku pracy, zdajemy się na opinie ekspertów, staramy się „wpasować” w potrzeby najbardziej obiecujących branż. Jeśli wybieramy sercem – szukamy studiów, które pozwolą nam rozwijać nasze zainteresowania. Obie metody mają rację bytu, choć ja uważam, że to uczelnie powinny kształtować rynek pracy, a nie zajmować się kształceniem absolwentów na jego potrzeby. Zresztą, akurat na uniwersytecie kształcimy także studentów na kierunkach wydawałoby się zupełnie „nierynkowych”, takich jak filozofia, politologia, czy archeologia. Nieliczni absolwenci tych kierunków znajdują zatrudnienie zgodne z ukończonym kierunkiem studiów.

Ale większość nieźle sobie radzi.
Niektórzy wręcz znakomicie. Studia dały im szeroką wiedzę, zdolność do zdobywania nowych informacji i umiejętności, elastyczność. W czasie podróży z przyjemnością odnotowuję, że w bardzo wielu instytucjach pracują absolwenci stosunków międzynarodowych na UW. Spotykam ich w placówkach dyplomatycznych, Parlamencie Europejskim i innych instytucjach unijnych, urzędach państwowych i samorządowych. Nie byli kształceni na potrzeby konkretnych instytucji, ale na Uniwersytecie otrzymali dobry „zestaw startowy” – wiedzę i znajomość języków obcych. Są gotowi na zmiany i zdobywanie nowych kwalifikacji – to klucz do sukcesu!

Co powinniśmy wynieść ze studiów, niezależnie od kierunku?
Każda osoba, która myśli o rozpoczęciu pracy powinna sprawnie posługiwać się komputerem i generalnie technologiami informatycznymi oraz znać języki obce. Bardzo ważna jest też umiejętność nawiązywania i podtrzymywania dobrych relacji międzyludzkich. Kandydat, który dysponuje tymi trzema umiejętnościami, ma szansę na powodzenie w każdej dziedzinie.

Komputery są stosunkowo najprostsze do opanowania, konieczność znajomości języków obcych jest dla większości oczywista, ale czy da się rozwijać i doskonalić relacje międzyludzkie na uczelni?
Aby było to możliwe, trzeba zmienić system kształcenia, odejść od tradycyjnego pojmowania kształcenia w układzie: profesor stoi przy tablicy, studenci – pełna sala – słuchają go w skupieniu. Potrzeba więcej zajęć, na których student nie jest słuchaczem, a aktywnym uczestnikiem – dyskutuje z wykładowcą i kolegami; wspólnie z innymi rozwiązuje problemy, przygotowuje projekty. Sukcesy młodych informatyków z UW w międzynarodowych zawodach w programowaniu wynikają właśnie z ich umiejętności zespołowego rozwiązywania problemów – choć wydawałoby się, że informatyk to ktoś, kto pracuje w samotności, tylko w „towarzystwie” komputera. Taki partnerski system pracy, zamiast tradycyjnych wykładów, przynosi jeszcze jedną korzyść: jego uczestnicy uczą się szanować odmienne zdanie, nie rezygnując z własnych przekonań. To procentuje zarówno w życiu zawodowym, jak i społecznym, a nawet rodzinnym.

Czas tuż przed maturą to bardzo trudny okres w życiu każdego młodego człowieka, pora ważnych decyzji i wielkich obaw. Czy mogłaby Pani Profesor udzielić ostatnich rad maturzystom, którzy w najbliższych miesiącach muszą dokonać bardzo ważnych życiowych wyborów?
Właśnie teraz jest czas, żeby zastanowić się: co tak naprawdę chcę robić w życiu? Co mi się naprawdę podoba? To ostatni moment, by być idealistą – za chwilę nie będzie Was już na to stać. Dlatego bądźcie idealistami. Wtedy nie będziecie żałować, że zbyt szybko zrezygnowaliście ze swoich marzeń i pasji.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała:
Anna Wdowińska-Sawicka