Wybierz zawód

The file ///wyszukiwarka/wybierz_zawod_left.php cannot be included!
It does not exist or is not readable.
Przekraczać samego siebie Drukuj Poleć znajomemu
 Rozmowa z Anną Jadowską, reżyserką filmową, laureatką nagrody za debiut na festiwalu w Gdyni za film Teraz ja w 2005 r. Otrzymała nagrodę za scenariusz Z miłości w konkursie Hartley-Merill. Scenariusz odsłania kulisy biznesu erotycznego w Polsce.

Ukończyłaś polonistykę i zaczynałaś jako dziennikarka. Kiedy odkryłaś w sobie reżyserską pasję?

Przede wszystkim, to nie było pasja, która we mnie narastała, zdecydowałam się nagle, i tak naprawdę bardziej chyba z ciekawości niż z pełnego przekonania, że to właśnie to, co chciałabym robić. W ostatniej chwili wysłałam papiery do szkoły filmowej w Łodzi, a kiedy się okazało po egzaminach, że jestem pierwsza pod kreską, napisałam odwołanie do ówczesnego rektora Henryka Kluby i on przyjął mnie do szkoły.

Twój wspólny, niezależny projekt z Ewą Stankiewcz Dotknij mnie był nie lada wyzwaniem, miał niski budżet, ekipa pracowała za darmo i miałyście komfort trzymania się artystycznych założeń. Powiedziałaś kiedyś, że kino niezależne to skomplikowane pojęcie. Czym tak naprawdę jest produkcja niezależna i jak takie produkcje mają się w naszym kraju?

Dotknij mnie
nie miało żadnego budżetu. Dopiero w momencie, kiedy nie mogłyśmy skończyć zdjęć, finanse wyłożył nasz przyjaciel Andrzej Kuryłowicz. Myślę, że to była jedyna możliwość zrobienia takiego filmu w Polsce, nikt nie dałby na niego pieniędzy. I teraz kiedy zmagam się z doprowadzeniem do realizacji kolejnego projektu, kiedy uczestniczę w rozmowach mojego producenta z ewentualnymi kooproducentami, albo słyszę, że scenariusz, który napisałam, może nie jest odpowiedni do dzisiejszej sytuacji, z wielkim sentymentem wracam do pracy nad Dotknij mnie, gdzie tak naprawdę nic nas nie ograniczało. A czy to jest to kino niezależne czy zależne, nie do końca te definicje w Polsce są określone. Bo jeśli głównym nurtem polskiej kinematografii są nieśmieszne komedie romantyczne i filmy sensacyjne bez akcji, to ja na pewno chciałabym robić filmy niezależne.

 Obecnie dużo łatwiej jest zrobić film, wystarczy mieć kamerę i zmontować go w warunkach domowych. Czy to jest pozytywny znak naszych czasów i zielone światło dla młodych zdolnych?

Myślę, że oczywiście tak. Mamy w tej chwili dużo lepszą sytuację, niż kilka lat temu, ale jestem pewna, że zrobienie filmu bez pieniędzy to jednorazowa sytuacja. Przede wszystkim dlatego, że zaciąga się ogromny kredyt zaufania wobec ludzi. I przekonywanie kogokolwiek, że warto zrobić coś za darmo dla idei, w przypadku gdy ten ktoś musi zarabiać na życie, to już nieprzyjemna rzecz.

Jakie kino Cię inspiruje?

W ogóle lubię oglądać filmy, inspirują mnie nawet te, które mi się nie podobają.

Twój film Teraz ja, za który otrzymałaś nagrodę za najlepszy debiut na festiwalu w Gdyni, to historia 30-letniej kobiety, która wyrusza w podróż w poszukiwaniu siebie. Skąd wziął się pomysł tego filmu?

Jak to zwykle z pomysłami, biorą się z głowy, i składają się na nie różne rzeczy, czasem nie do końca uświadomione. Oprócz tego, że chciałam stworzyć specyficzną główną bohaterkę, próbowałam również niekonwencjonalnej struktury. Teraz już, choć dawno nie oglądałam Teraz ja, mam wrażenie, że zrobił go ktoś zupełnie inny.

W tym zawodzie na pewno więcej jest mężczyzn niż kobiet. Czy kobieta-reżyser ma trudniej czy płeć nie ma tu nic do rzeczy?

Tego pytania bardzo nie lubię. Myślę, że jedyną trudnością kobiety-reżysera jest to, że nie może iść na zdjęcia w mini, bo to niewygodne, a tak naprawdę to takie samo zajęcie jak każde inne. Myślę, że kobiety-lekarki na przykład mają zdecydowanie gorzej.

Twój scenariusz Z miłości o małym polskim biznesie porno wygrał w jednym z najważniejszych konkursów Hartley-Merill? Kiedy zaczynasz realizację tego projektu?

Chciałabym zrobić zdjęcia jesienią tego roku. W tej chwili scenariusz został złożony do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, i jeżeli zostanie on dobrze oceniony przez ekspertów, myślę, że jest duża szansa na jego realizację. Ja w każdym razie, bardzo chciałabym mieć pewność, że będę mogła zrobić ten w film w tym roku.

Podobno potrafisz świetnie poprowadzić aktorów, zostawiasz im też miejsce na improwizację. Na czym polega Twoja tajemnica dobrego kontaktu z aktorami?

Nie mam pojęcia, to jest zupełnie poza mną. Nie mam na pewno żadnej techniki, bo i niby skąd po dwóch filmach miałabym ją mieć. Myślę, że podczas pisania mam dosyć silne wyobrażenie postaci i potem w kontakcie z aktorem to weryfikuję.

Czy oglądanie masy filmów jest jednym z warunków niezbędnych do doskonalenia sztuki reżyserskiej?

W moim przypadku tak. Lubię oglądać, sprawdzać jak coś jest zrobione, mam swoje ulubione filmy, które znam na pamięć, ale myślę, że są ludzie, którzy zajmują się filmem i nie chodzą do kina.
 
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Marta Olbryś

Lubię to!