Wybierz zawód

The file ///wyszukiwarka/wybierz_zawod_left.php cannot be included!
It does not exist or is not readable.
Dar od Boga Drukuj Poleć znajomemu
 Rozmowa z Piotrem Rubikiem, wiolonczelistą, kompozytorem: muzyki pop, filmowej i teatralnej oraz prezenterem telewizyjnym.

Gdyby nie był Pan kompozytorem, to kim by Pan był?

Agentem wywiadu.

Dlaczego?!

Lubię łamigłówki, lubię uczyć się języków obcych. Cenię szybkie samochody i adrenalinę. Pewnie gdybym nie był muzykiem, byłbym agentem, bo myślę, że to też jest ciekawa praca, no i ... stresująca.

Ciekawa i stresująca... Tak jak bycie kompozytorem i tworzenie?

Jeżeli ma się dużą odpowiedzialność i wielkie oczekiwania wobec swojej twórczości, to oczywiście pojawia się i często długo towarzyszy nam stres, czy się tym oczekiwaniom sprosta, czy zdąży się na czas.... Praca, która polega na operowaniu emocjami, powoduje stres.

Czyli odporność na stres także należy do predyspozycji niezbędnych do uprawniania zawodu kompozytora?

Tak, a w dodatku trzeba być wrażliwym!

No właśnie. Czy kompozytor to zawód?

Ja wpisuję w rubrykę zawód "kompozytor", tak się czuję. Oczywiście są muzycy, będący bardziej muzykami niż kompozytorami. Są kompozytorzy, którzy nie są muzykami w ogóle. Bardzo trudno o jednoznaczne określenie. Przyjmijmy, że kompozytor to człowiek piszący muzykę.

Zatem - co zrobić, żeby móc wpisywać w rubrykę zawód: kompozytor?

Po pierwsze, trzeba mieć talent do komponowania.. Można rozwijać swój warsztat muzyczny, ucząc się gry na instrumencie. Umiejętność gry na różnych instrumentach jest bardzo przydatna w komponowaniu. Kompozytorem się nie zostaje, kompozytorem się człowiek rodzi. Tak naprawdę nie wiem, jak to się dzieje. To przychodzi samo. Dlatego często zostawiam pierwszą wersję mojego utworu, bo wydaje mi się ona najbardziej szczera. Myślę, że to jest po prostu dar od Boga i tak to trzeba tłumaczyć.

Których kompozytorów ceni Pan najwyżej?

Bardzo podziwiam klasyków, czyli Mozarta, Beethovena. Kompozytorów jest wielu, ale jeśli mam kogoś słuchać i podziwiać, to są to tylko kompozytorzy klasyczni.

A z twórców współczesnych?

Mało jest takich osób. Bardzo cenię kompozytorów muzyki filmowej, Johna Williamsa, Ennio Morricone - artystów, którzy komponują piękne melodie...

Podobno bardzo rzadko słucha Pan muzyki?

To prawda, rzadko słucham, bo jestem zmęczony muzyką, potrzebuję ciszy. Po wielu godzinach pracy nad utworem nie mam już ochoty katować się dźwiękami.

Czy można być kompozytorem bez wykształcenia muzycznego, po prostu realizować swoją pasję?

Można, ale żeby przelać kompozycje na papier, bądź zapisać je w jakikolwiek inny sposób, trzeba skończyć odpowiednie szkoły czy przynajmniej kursy. Są kompozytorzy, którzy potrafią tylko wymyślać melodię, a całą instrumentalizację robią za nich wynajęci ludzie. To bardzo częsta praktyka w Hollywood. Myślę jednak, że lepiej być wykształconym muzykiem, bo wtedy można w pełni kontrolować swój proces kompozycji, być bardziej świadomym tego, jak wymyślona melodia zabrzmi. Jeśli ktoś nie umie grać na żadnym instrumencie, to ciężko mu na ten instrument napisać melodię tak, żeby dobrze zabrzmiała. W takich przypadkach kompozytor musi dochodzić do odpowiedniej aranżacji metodą prób i błędów, co znacznie utrudnia i wydłuża samo tworzenie. Dlatego jeśli kompozytor nie gra na niczym, nie skończył żadnej szkoły (co jednak bardzo rzadko się zdarza), sam nie stworzy kompozycji. Musi mieć kogoś, kto mu w tym pomoże.

Czasami wydaje nam się, że tytuł kompozytora przysługuje tylko twórcy piszącemu poważne, wielkie dzieła...

Kompozytor to ktoś, kto komponuje. Czasami jednak ten termin jest nadużywany. Jeśli ktoś skomponował tylko jedną piosenkę, ten tytuł jest trochę na wyrost.

W jaki sposób powstają Pana utwory? Czy ważniejsze jest natchnienie, czy ciężka praca, jak twierdzi Krzysztof Penderecki?

To nie jest ciężka praca. Przynajmniej na początku. Sam proces wymyślenia tematu, czy melodii odbywa się bez naszego udziału. Melodie przychodzą po prostu skądś i zostają w nas.

A później?

Później zaczyna się praca. Ciężką pracą jest rozpisanie wymyślonej kompozycji. Napisanie uwertury na orkiestrę, napisanie na chór... Ale samo wymyślenie tematu, to nie jest praca, tylko szczęśliwy traf. Dar od Boga. Nie wiem, jak to nazwać, to przychodzi samo...

Jak w takim razie wygląda praca nad kompozycją, krok po kroku?

Pierwszy etap, podstawowy, to wymyślanie tematu melodii. Następnym etapem jest rozpisanie tej melodii na instrumenty. Jeżeli jest to utwór wokalno-instrumentalny, trzeba go jeszcze dostosować do wokalisty. Powstaje szkic utworu, jeśli jest on napisany dla konkretnego wykonawcy, spotykam się z tą osobą. Ustalamy, jaką wybrać tonację - tę, w której wokalista brzmi najlepiej. Gdy to już wiadomo, rozpisuję utwór na orkiestrę i ewentualnie chór. Kolejne etapy zależą od tego, czy ma to być nagranie, czy koncert. Jeśli to koncert, czekają nas próby z orkiestrą na żywo bądź nagrane w studio.

Miał Pan chwile zwątpienia?

Było wiele takich momentów. Nie ukrywajmy, że ciężko jest zaistnieć i utrzymać się w tej branży. Trzeba mieć wiele samozaparcia, żeby od dziecka, bo będąc bardzo młodym zaczyna się zazwyczaj naukę gry na instrumencie, iść tą drogą i nie uciec, nie przestraszyć się. Przyszły muzyk ma wiele momentów zawahania, chociażby dlatego, że to kształcenie długo trwa. Wszystko zależy od determinacji, od siły woli. Przetrwają tylko ci, którzy są przekonani, że właśnie to chcą w życiu robić, mający na tyle siły wewnętrznej, żeby konsekwentnie dążyć do celu.

Jest Pan człowiekiem sukcesu. A o czym Pan marzy?

Mam wiele marzeń. Jednym z nich jest pisanie muzyki do dużych produkcji, do filmów amerykańskich. Kilka moich marzeń już spełniłem. Natomiast na pewno moim marzeniem zawodowym jest to, żeby mi się nigdy nie skończyła wena, żeby być zdrowym i mieć dużo szczęścia. A reszta przyjdzie sama.

Tego Panu życzę, dziękuję bardzo za rozmowę.

Lubię to!